Ho na Mazury! - męski wypad z plecakiem i bez planu
Advertisement
Paolo Rumiz pisał, że wędrówka pozwala zobaczyć świat w jego naturalnym rytmie. Lubię tę myśl.
W drodze wszystko trochę zwalnia. Dni tygodnia stają się nieistotne. Żyje się prościej.
Nie ma spraw do załatwienia. Nie ma ciągłego przeskakiwania między zadaniami. Nie ma wielkiego miasta, kalendarza, zakupów, maili i niedokończonych rzeczy, które czekają w tle.
W czerwcu planuję kameralny, męski wypad z plecakiem na Mazury. Okolice Ostródy, Grunwaldu i Starych Jabłonek. Około 100–110 km w cztery dni. Z namiotami, śpiworami i tym wszystkim, co trzeba przez kilka dni nieść na własnych plecach.
Chcemy możliwie często nocować blisko wody. Legalnie: w miejscach biwakowych albo na prywatnych terenach za zgodą właścicieli.
To będzie wyjazd no-alko. Bez imprezy. Bez napinki. Bez obietnicy, że wydarzy się coś wielkiego. Będzie za to marsz, zmęczenie, proste jedzenie, spanie w namiocie i na hamaku. Będzie szukanie noclegu na noc - bo na to nie będzie planu. Śpimy tam, gdzie dojdziemy.
Dla mnie to jest właśnie sens takiej drogi: przez kilka dni wrócić do rytmu, który nie pogania. Poczuć ciało. Przewietrzyć głowę. Wrócić z nowymi myślami.
Każdy weźmie z tego wypadu tyle, ile będzie dla niego na ten moment dostępne i potrzebne.
Grupa: maksymalnie 10 mężczyzn.
Koszt: 300–500 zł opłaty organizacyjnej (zależnie od wielkości grupy). Transport, jedzenie, sprzęt, oraz ewentualne koszty prywatnych noclegów i ubezpieczenia każdy pokrywa samodzielnie.
To propozycja dla mężczyzn (18+), którzy mają podstawową kondycję, własny sprzęt i gotowość na kilka dni prostych warunków: plecak, namiot, pogoda taka, jaka będzie, i droga krok po kroku.
W drodze wszystko trochę zwalnia. Dni tygodnia stają się nieistotne. Żyje się prościej.
Nie ma spraw do załatwienia. Nie ma ciągłego przeskakiwania między zadaniami. Nie ma wielkiego miasta, kalendarza, zakupów, maili i niedokończonych rzeczy, które czekają w tle.
W czerwcu planuję kameralny, męski wypad z plecakiem na Mazury. Okolice Ostródy, Grunwaldu i Starych Jabłonek. Około 100–110 km w cztery dni. Z namiotami, śpiworami i tym wszystkim, co trzeba przez kilka dni nieść na własnych plecach.
Chcemy możliwie często nocować blisko wody. Legalnie: w miejscach biwakowych albo na prywatnych terenach za zgodą właścicieli.
To będzie wyjazd no-alko. Bez imprezy. Bez napinki. Bez obietnicy, że wydarzy się coś wielkiego. Będzie za to marsz, zmęczenie, proste jedzenie, spanie w namiocie i na hamaku. Będzie szukanie noclegu na noc - bo na to nie będzie planu. Śpimy tam, gdzie dojdziemy.
Dla mnie to jest właśnie sens takiej drogi: przez kilka dni wrócić do rytmu, który nie pogania. Poczuć ciało. Przewietrzyć głowę. Wrócić z nowymi myślami.
Każdy weźmie z tego wypadu tyle, ile będzie dla niego na ten moment dostępne i potrzebne.
Grupa: maksymalnie 10 mężczyzn.
Koszt: 300–500 zł opłaty organizacyjnej (zależnie od wielkości grupy). Transport, jedzenie, sprzęt, oraz ewentualne koszty prywatnych noclegów i ubezpieczenia każdy pokrywa samodzielnie.
To propozycja dla mężczyzn (18+), którzy mają podstawową kondycję, własny sprzęt i gotowość na kilka dni prostych warunków: plecak, namiot, pogoda taka, jaka będzie, i droga krok po kroku.
Advertisement
Where is it happening?
Ostróda, ulica Adama Mickiewicza 8, 14-100 Ostróda, Polska, Olsztyn, Poland
Event Location & Nearby Stays:
Know what’s Happening Next — before everyone else does.
Host or PublisherWczucie: terapia Gestalt, kręgi męskie



















