Jacek Obraniak ~Zamknięte drzwi, uchylony lufcik~
Schedule
Fri Apr 17 2026 at 06:00 pm to 09:00 pm
UTC+02:00Location
Stanisława Noakowskiego 16/35, 00-666 Warsaw, Poland | Warsaw, MZ
Advertisement
(for English scroll down)Jacek Obraniak
~ Zamknięte drzwi, uchylony lufcik~
Polana Institute
ul. St. Noakowskiego 16/35, 4. klatka, 4. piętro windą.
Wernisaż: 17 kwietnia, piątek: godz. 18:00-21:00.
Wystawa czynna do 16 maja, od wtorku do piątku w godz. 16:00-19:00, w soboty od 12:00 do 19:00.
„Czasem tylko widniejemy. Jakby się jeszcze słowa nie wykluły, nie wydreptały się ścieżki samogłosek, nie urosły liście spółgłosek, nie przyleciały przecinki, kropki, chrząknięcia, grymasy, szepty i reszta gadactwa i reszta pisactwa. Jeszcze nie. Widniejemy, znajdują nas świty i żarówki, czasem nawet oczy, choć częściej mysie, robactwa i gadzie niż ludzkie. Co to o nas mówi, co to mówi o świecie? Nic nie mówi, bo jeszcze nawet nie ma słów, a co dopiero, phi, pisma.
Zgrozy są krzepkie, cienie się ciągną poza świat, ktoś wypił ciepłe piwo. Głębiny gubią „ł”, bo jeszcze nie ma liter i nikt nie zauważy, stają się gębinami, gębiny wiodą za sobą resztę sylwetek i krajobrazu w przestrzeń świętą. Dobrą na Gilgamesza, na Isę, na patrzenie ich sobie w oczy, choć oczy bywają losowe i nie widzą kto nimi patrzy. Nie wiedzą kto nimi patrzy.
A potem się wychodzi. I wtedy wraca albo rodzi się język. I wraca albo rodzi się pismo. Można napisać ten tekst. Mężczyźni i kobiety palą papierosy. Coś im świta. Garbione są plecy. Wysoko idą łopatki, nisko obojczyki. Spojrzenie w niż, spojrzenie w pył, spojrzenie jak uderzona tirem latarnia. Można się poczuć jak mandejski zbawca, jak Jan Chrzciciel z głową na tacy. To ona patrzy.
Cholewy naszych butów sięgają kolan. Kolana tęsknią do modlitw. Modlitwy są zdawkowe, bardziej jakby ktoś je szczekał. Smalimy cholewy zmierzchem, cieniem, ciężkim słowem. Do was. Popatrzcie. Jako i my patrzymy”.
<tekst: pawe="" so="">
Bohaterami wystawy Jacka Obraniaka są miasto i jego mieszkańcy - właśnie tacy podejrzani na chwilę, z ulicy, z tramwaju. Artysta zagląda do okien, za ogrodzenie, czerpie energię z żywotności innych. Podglądacz zmienia perspektywę. Na przemian zoomuje i oddala obraz. Raz miasto jest makietą, innym razem zbliżenie na parę, która właśnie zasiadła do kolacji. Jednak w każdej ze scen człowiek jest nierozerwalnie związany z miastem, ulicą, domem, w którym został sportretowany. Teoretycznie mieszczuchy Jacka Obraniaka mogą wyjechać poza kadr, odwiedzić rodzinę na wsi, pojechać nad morze. Jednak artysta zapamiętał ich w chwili, w której ich ciała, myśli i działania należały wyłącznie do tego miasta, tej dzielnicy, stanowiły ich krwiobieg.
W malarstwie Jacka Obraniaka możemy poczuć atmosferę ze “Złego” Leopolda Tyrmanda, albo prozy Pawła Sołtysa. Chociaż artysta nie odwołuje się do konkretnego miejsca, warszawiacy będą szukali na obrazach swojego miasta. Tego sprzed 50 i 70 lat i tego dzisiaj.
Jacek Obraniak (ur. 1997 r.) ukończył studia na Wydziale Malarstwa łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Malarz rzeźbiący - nie przestaje eksperymentować z różnymi materiałami i technikami. Wraz z Ignacym Tyborem tworzy kolektyw „TYRA”. Ostatni wystawa indywidualna artysty „Coś wisi w powietrzu” miała miejsce w Muzeum Ziemi w 2024 roku.
Zdjęcie: Jacek Obraniak, Nieśmiała próba, 2025; olej na płótnie, 60 x 90 cm.
(Eng)
Jacek Obraniak
~The Door Is Closed, the Vent Window Is Open~
Polana Institute
ul. St. Noakowskiego 16/35
Opening: April 17th, Friday: 6-9 p.m.
The exhibition is open: May 16th, Tuesday-Friday: 4 - 7 p.m., Saturdays: 12-7 p.m.
"Sometimes we’re barely apparitions. As if the words had not yet hatched, the trails of vowels not yet blazed, the leaves of consonants not yet sprung; as if commas and periods had not yet
flown in, nor throat-clearings, grimaces, whispers, and the rest of speech and script. Not just yet. We appear; dawns find us, and light bulbs too, and sometimes even eyes find us – more
often than human these would be mouse’s, worm’s or reptile’s eyes. What does that say about us, what does it say about the world? Nothing, as words don’t exist yet, let alone – pff –
writings.
Horrors are robust, shadows trail beyond the world, someone has drunk a warm beer. The abyss misses one s, for there are no letters yet and no one will notice; it becomes abys, and this
abys drags the rest of the figures and surroundings into the sacred space. A space fit for Gilgamesh, and fit for Isa too, fit for their looking into each other’s eyes – though the eyes can
be random and do not see who’s looking through them. The eyes do not know who’s looking through them.
And then you exit. And the language returns, or is begotten. And the writing returns, or is begotten. One can write this text. Men and women smoke cigarettes. Something dawns on them. The backs are hunched. The shoulder blades rise, the collarbones sink. A gaze down, into the dust, the gaze of a streetlamp hit by a truck. One may feel like a Mandaean savior, like John the Baptist with his head on a platter. It is the gaze of that head
The shafts of our boots go up to our knees. The knees yearn for prayers. The prayers are curt, as if barked out. The shafts are charred with dusk, shadows and heavy words. To you. Take a look. As we look for ourselves".
<text: pawe="" so="">
Translation: Michał Biela
</text:></tekst:>
Advertisement
Where is it happening?
Stanisława Noakowskiego 16/35, 00-666 Warsaw, Poland, ulica Stanisława Noakowskiego 16, 00-668 Śródmieście, Polska, Warsaw, PolandEvent Location & Nearby Stays:
Know what’s Happening Next — before everyone else does.















![DREWNO I S\u0141OMA | Porz\u0105dek rzeczy. Magazyn Piotra B. Szackiego [oprowadzanie tematyczne]](https://cdn-ip.allevents.in/s/rs:fill:500:250/g:sm/sh:100/aHR0cHM6Ly9jZG4tYXouYWxsZXZlbnRzLmluL2V2ZW50czEvYmFubmVycy84YzRhNzM4NTk4ZWY1MjYxOTU5NzlmNGEyYWZkMDcxYzYwNjdkZDYwMTI0ODBlYmE3YzUwM2ZiMWFlZjhjOTc4LXJpbWctdzEyMDAtaDYyOC1kYzVmNDAxZi1nbWlyP3Y9MTc3NTY5NjkyNA.avif)

